Co mnie nie było długo<szok> Ta matura mnie załamie za niedługo. Non stop nauka:/
Za to w końcu znalazłam dobra partie;] Chłopak...w sumie facet, który naprawiał nam w szkole internet;]
Troszkę stary, ale za to jakiii sympatyczny:))
Wczoraj miałam najlepszą randkę w życiu:)
I najwspanialszy pierwszy pocałunek. W trakcie rzucania się śnieżkami:)
Zawsze mi się marzyło żeby ten cholerny pierwszy buziak miał jakąś oprawę, a nie przy pożegnaniu bo jakoś tak wyszło. Tutaj on miał oprawę i to jaką:]
No to szczęścia mi;))
Miłego dnia.
Za to w końcu znalazłam dobra partie;] Chłopak...w sumie facet, który naprawiał nam w szkole internet;]
Troszkę stary, ale za to jakiii sympatyczny:))
Wczoraj miałam najlepszą randkę w życiu:)
I najwspanialszy pierwszy pocałunek. W trakcie rzucania się śnieżkami:)
Zawsze mi się marzyło żeby ten cholerny pierwszy buziak miał jakąś oprawę, a nie przy pożegnaniu bo jakoś tak wyszło. Tutaj on miał oprawę i to jaką:]
No to szczęścia mi;))
Miłego dnia.
Tagi:
x
14.03.2010 o godz. 11:17
komentuj (0)
No i R. był u mnie. W końcu zadzwonił. Zapytał czy może mnie odwiedzić. I tak zapowiadała się nudna niedziela przed kompem.
A była jeszcze nudniejsza, ubarwiona natrętnym facetem.
Sama nie wiem co on sobie wyobraża. Chciał obejrzeć jakąś komedie. Zapuściłam Klub dzikich kotek(ja ten film uwielbiam;] humor typu american pie). Po pierwszej pieprznej scenie usłyszałam mega "zabawny" tekst, że "on tego nie może ze mną oglądać bo się mu ciepło robi". No naprawdę schlebił mi tym jak nie wiem.;/
Potem zabrał się za konkrety. Jak mnie objął, nie zareagowałam, ale jak zaczął całować mnie po szyi...poprosiłam żeby się opanował.
I tak co 5 minut.
Jak już skończył się film, a ja odparłam ataki jego dłoni próbujących przedrzeć się przez sweterek...to mu pojechałam.
Że nie ma 15 lat, że wtedy chociaż mógłby zrzucić winę za zachowanie na burze hormonów...wszystko, a teraz jak ja to niby mam traktować.
Odpowiedział mi bardzo rzeczowo. Że jest przecież facetem i to jest powód jego zachowania.
Tylko mnie wkurwił!
A teraz pełna kultura się nie odzywa.
Mam wrażenie, że liczył na bzykanko jeśli do mnie przyjdzie.
A, że plan spalił to się nie odzywa...bo i po co;|
Za niedługo zacznę poważnie rozważać poszukanie sobie dziewczyny, albo starszego faceta...lub młodszego...bo takiego to jeszcze okiełznam;)
MASAKRA!!!!
A była jeszcze nudniejsza, ubarwiona natrętnym facetem.
Sama nie wiem co on sobie wyobraża. Chciał obejrzeć jakąś komedie. Zapuściłam Klub dzikich kotek(ja ten film uwielbiam;] humor typu american pie). Po pierwszej pieprznej scenie usłyszałam mega "zabawny" tekst, że "on tego nie może ze mną oglądać bo się mu ciepło robi". No naprawdę schlebił mi tym jak nie wiem.;/
Potem zabrał się za konkrety. Jak mnie objął, nie zareagowałam, ale jak zaczął całować mnie po szyi...poprosiłam żeby się opanował.
I tak co 5 minut.
Jak już skończył się film, a ja odparłam ataki jego dłoni próbujących przedrzeć się przez sweterek...to mu pojechałam.
Że nie ma 15 lat, że wtedy chociaż mógłby zrzucić winę za zachowanie na burze hormonów...wszystko, a teraz jak ja to niby mam traktować.
Odpowiedział mi bardzo rzeczowo. Że jest przecież facetem i to jest powód jego zachowania.
Tylko mnie wkurwił!
A teraz pełna kultura się nie odzywa.
Mam wrażenie, że liczył na bzykanko jeśli do mnie przyjdzie.
A, że plan spalił to się nie odzywa...bo i po co;|
Za niedługo zacznę poważnie rozważać poszukanie sobie dziewczyny, albo starszego faceta...lub młodszego...bo takiego to jeszcze okiełznam;)
MASAKRA!!!!
Tagi:
x
Ehh...moje życie jest dziwne.
Sama się w tym gubię już:/
Odezwał się R.
Byłam pewna, że znajomość z nim pozostanie jedynie przyjemnym wspomnieniem. A tu szok.
Zacznijmy od początku.
Moja głupia przyjaciółka użalała się nade mną i moim życiem singla. Postanowiła bez mojej woli się w nie wtrącić i...zrobiła mi randkę w ciemno.
Ona i jej facet zaprosili mnie na drinka, z braku laku poszłam. A tu bum, przychodzę, a tu jakiś facet siedzi z nimi przy stoliku. Cóż...okazał się całkiem sympatyczny. Pomimo, że chłopcy pod wpływem weekendu zakupili butelkę wódki. Więc jeśli macie wyobraźnie to wiecie jak wyglądali po godzinie:P
W każdym razie pod koniec wieczoru R. zadzwonił po taksówkę i odwiózł mnie do domu, wziął mój numer, ogólnie zapowiadało się smakowicie. W następny weekend ci sami znajomi zaprosili mnie na imprezowy weekend w górach.
Super perspektywa, więc znów się głupia zgodziłam.
Tylko, że wychodzę z domu, a tu przy aucie R. stoi i pali.
W sumie spoko. Zabawa była przednia, cudowny weekend. Wspaniałe imprezy i...ta świadomość, że nikt mnie nie zna.
Alkohol lał się strumieniami. Od 11, kiedy poszliśmy na sanki do około 5 nad ranem, jak wracaliśmy z imprezy.
Z R. bawiłam się niesamowicie. Poza jednym małym szczegółem.
Został nam przydzielony pokój małżeński. Ponieważ nie było dwóch wolnych single room-ów. Wyszło jak wyszło. Zapewniliśmy sobie gorące zakończenie wieczoru. Bardzo gorące. Taki sam był poranek(południe). Jeszcze jak wracaliśmy było super. Napisał następnego dnia. Codziennie przez tydzień dostawałam parę sms-ów dziennie. Przed weekendem zamilkł. Pomyślała, cóż...żyje się dalej. I się nie przejęłam. Podziękowałam przyjaciółce jedynie za faceta, który zrobił co chciał i zapomniał;]
Aż tu nagle parę dni temu...napisał.
Chce się spotykać dalej. Przeprosił, zaprosił na drinka.
Sama nie wiem jak się zachować w tej sytuacji.
Facet marzenie jak dla mnie.
Przystojny, zabawny, inteligentny, do tego ma dobra pracę, zarabia niczego sobie. Jest zadbany i ten jego wzrok...cudowny.
Chyba powinnam go sobie zarezerwować, żeby nikt mi go nie sprzątnął sprzed nosa;)
Ale jednak boję się, że takie przerwy w kontaktowaniu się ma w nawyku.
Sama się w tym gubię już:/
Odezwał się R.
Byłam pewna, że znajomość z nim pozostanie jedynie przyjemnym wspomnieniem. A tu szok.
Zacznijmy od początku.
Moja głupia przyjaciółka użalała się nade mną i moim życiem singla. Postanowiła bez mojej woli się w nie wtrącić i...zrobiła mi randkę w ciemno.
Ona i jej facet zaprosili mnie na drinka, z braku laku poszłam. A tu bum, przychodzę, a tu jakiś facet siedzi z nimi przy stoliku. Cóż...okazał się całkiem sympatyczny. Pomimo, że chłopcy pod wpływem weekendu zakupili butelkę wódki. Więc jeśli macie wyobraźnie to wiecie jak wyglądali po godzinie:P
W każdym razie pod koniec wieczoru R. zadzwonił po taksówkę i odwiózł mnie do domu, wziął mój numer, ogólnie zapowiadało się smakowicie. W następny weekend ci sami znajomi zaprosili mnie na imprezowy weekend w górach.
Super perspektywa, więc znów się głupia zgodziłam.
Tylko, że wychodzę z domu, a tu przy aucie R. stoi i pali.
W sumie spoko. Zabawa była przednia, cudowny weekend. Wspaniałe imprezy i...ta świadomość, że nikt mnie nie zna.
Alkohol lał się strumieniami. Od 11, kiedy poszliśmy na sanki do około 5 nad ranem, jak wracaliśmy z imprezy.
Z R. bawiłam się niesamowicie. Poza jednym małym szczegółem.
Został nam przydzielony pokój małżeński. Ponieważ nie było dwóch wolnych single room-ów. Wyszło jak wyszło. Zapewniliśmy sobie gorące zakończenie wieczoru. Bardzo gorące. Taki sam był poranek(południe). Jeszcze jak wracaliśmy było super. Napisał następnego dnia. Codziennie przez tydzień dostawałam parę sms-ów dziennie. Przed weekendem zamilkł. Pomyślała, cóż...żyje się dalej. I się nie przejęłam. Podziękowałam przyjaciółce jedynie za faceta, który zrobił co chciał i zapomniał;]
Aż tu nagle parę dni temu...napisał.
Chce się spotykać dalej. Przeprosił, zaprosił na drinka.
Sama nie wiem jak się zachować w tej sytuacji.
Facet marzenie jak dla mnie.
Przystojny, zabawny, inteligentny, do tego ma dobra pracę, zarabia niczego sobie. Jest zadbany i ten jego wzrok...cudowny.
Chyba powinnam go sobie zarezerwować, żeby nikt mi go nie sprzątnął sprzed nosa;)
Ale jednak boję się, że takie przerwy w kontaktowaniu się ma w nawyku.
Tagi:
x
Znalazłam serial komediowy, który w końcu spełnia moje wyobrażenie o komedii idealnej.
Takiej nie dla idiotów.
W ciągu dwóch dni obejrzałam cały pierwszy sezon i kończę 2.
A imię jego Chuck;] Bartowski^^

Serial, który dołączył do zacnego grona moich ulubionych.
Zawdzięcza to niebanalnym żartom i cóż...banalnej fabule.
Żarty są naprawdę...zapadające w pamięć i nie takie jak w zwykłych amerykańskich komediach typu sitcom.
Dodatkowym plusem tej produkcji jest Zachary Levi grający tytułowego Charles'a Bartowskiego(Carmichael) oraz jego zawadiacki uśmieszek kujona;]
Gorąco polecam każdemu kto ma czas i ochotę na 40 minut przyjemnego humoru połączonego z wartką akcją, pięknymi kobietami i przystojnymi agentami, oraz z odrobiną strzelanin dla smaczku:)
Takiej nie dla idiotów.
W ciągu dwóch dni obejrzałam cały pierwszy sezon i kończę 2.
A imię jego Chuck;] Bartowski^^

Serial, który dołączył do zacnego grona moich ulubionych.
Zawdzięcza to niebanalnym żartom i cóż...banalnej fabule.
Żarty są naprawdę...zapadające w pamięć i nie takie jak w zwykłych amerykańskich komediach typu sitcom.
Dodatkowym plusem tej produkcji jest Zachary Levi grający tytułowego Charles'a Bartowskiego(Carmichael) oraz jego zawadiacki uśmieszek kujona;]
Gorąco polecam każdemu kto ma czas i ochotę na 40 minut przyjemnego humoru połączonego z wartką akcją, pięknymi kobietami i przystojnymi agentami, oraz z odrobiną strzelanin dla smaczku:)
Tagi:
x
Ta Pani, znana wszystkim jako po prostu Lady Gaga, nigdy nie przestanie mnie szokować.
Ledwo doszłam do wniosku, że jej stroje nie są dziwne, a tu dup...jak grom z jasnego nieba dostrzegam takie oto zjawisko na pudelku.

Zważając na fakt, że jest sama sobie projektantką i stylistką, to jej naprawdę zazdroszczę wyobraźni...i nomen omen odwagi również.
Ledwo doszłam do wniosku, że jej stroje nie są dziwne, a tu dup...jak grom z jasnego nieba dostrzegam takie oto zjawisko na pudelku.
Zważając na fakt, że jest sama sobie projektantką i stylistką, to jej naprawdę zazdroszczę wyobraźni...i nomen omen odwagi również.
Tagi:
x
Ale mgła za oknem.
Męczący dzień dziś był.
Nadrobiłam zaległości w pracach domowych. Mieszkanie lśniło.
Wczoraj widziałam się z moim eks. Sama nie wiem po co poszłam na tą kawę. Chyba tylko sobie udowodnić, że pomimo, że ona mi
go odbiła...w pewnym sensie. To ja teraz na pstryknięcie palcami mogłabym mieć go przy sobie:)
Podbudowująca myśl:)
Sama myśl o G. przyprawia mnie o dreszcze...a jak do tego popatrzę na jego zdjęcie to...już w ogóle leże.
No cóż...marzenia;]
Pozostaje mi wyobrażać sobie jakby to mogło wyglądać, gdyby on czuł to samo.
Męczący dzień dziś był.
Nadrobiłam zaległości w pracach domowych. Mieszkanie lśniło.
Wczoraj widziałam się z moim eks. Sama nie wiem po co poszłam na tą kawę. Chyba tylko sobie udowodnić, że pomimo, że ona mi
go odbiła...w pewnym sensie. To ja teraz na pstryknięcie palcami mogłabym mieć go przy sobie:)
Podbudowująca myśl:)
Sama myśl o G. przyprawia mnie o dreszcze...a jak do tego popatrzę na jego zdjęcie to...już w ogóle leże.
No cóż...marzenia;]
Pozostaje mi wyobrażać sobie jakby to mogło wyglądać, gdyby on czuł to samo.
Tagi:
x
Co za pogoda.
Aż zaczynam żałować, że nie umiem na nartach jeżdzić.
Mam 10 minut samochodem do Szczyrku.
Gdybym miała odrobine chęci to bym się nauczyła śmigać na jednej lub dwóch deseczkach;]
A tak to nudy. I ta nienawiść wobec śniegu i mrozu.
Czekam niecierpliwie na pierwsze oznaki wiosny.
Ale takie konkretne oznaki, a nie, że temperatura skoczyła z -15 na -3 i wszyscy mówią, że wiosna idzie ;))
Trzeba zjeść śniadanie, wypić kawe i wziąść się do zycia...czyli obudzić do końca.
Może pójde dziś na sanki. Na pobliską górkę.
Tylko z kim:)
Aż zaczynam żałować, że nie umiem na nartach jeżdzić.
Mam 10 minut samochodem do Szczyrku.
Gdybym miała odrobine chęci to bym się nauczyła śmigać na jednej lub dwóch deseczkach;]
A tak to nudy. I ta nienawiść wobec śniegu i mrozu.
Czekam niecierpliwie na pierwsze oznaki wiosny.
Ale takie konkretne oznaki, a nie, że temperatura skoczyła z -15 na -3 i wszyscy mówią, że wiosna idzie ;))
Trzeba zjeść śniadanie, wypić kawe i wziąść się do zycia...czyli obudzić do końca.
Może pójde dziś na sanki. Na pobliską górkę.
Tylko z kim:)
Tagi:
x
Plan imprezy zmienił się na drinka u znajomych.
Tak czy siak było przyjemnie...lubie spędzać z nimi czas, nigdy nie jest to czas zmarnowany:)
Przed owym wyjściem przezyłam małą chwile zapomnienia z G.
W stanie kryzysowej potrzeby seksualnej przydatna jest taka znajomość. Nie opierająca się na niczym innym.
Tylko seks. Zajebisty seks.
Szkoda tylko, że niedługo się to skończy.
Mój kobiecy mózg już go zarejstrował jako miłego, samotnego mężczyzne;]
A żal mi tego.
Wyjątkowo dobrze jesteśmy dopasowani pod TYM względem.
Gdyby nie charakter naszej znajomości to z pewnością już dawno dawno temu rozpoczełabym polowania na króliczka.
Faceci mają ponoć "motto":
"Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go".
Ciekawe czy my, kobiety też możemy zastosować taki tok myślenia. W sumie najlepszy moment miłości to właśnie sam początek. Etap zauroczenia, przysłowiowych motylków w brzuchu. A potem papa mój drogi, zaczynam się zakochiwać, więc tracisz dla mnie na wartości?! Nie, nie umiałabym tak.
W końcu jestem kobietą. Potrzebuję mężczyzny. Ale najlepiej jednego, ale dobrego. Przygody są fajne, ale się nudzą.
Tak czy siak było przyjemnie...lubie spędzać z nimi czas, nigdy nie jest to czas zmarnowany:)
Przed owym wyjściem przezyłam małą chwile zapomnienia z G.
W stanie kryzysowej potrzeby seksualnej przydatna jest taka znajomość. Nie opierająca się na niczym innym.
Tylko seks. Zajebisty seks.
Szkoda tylko, że niedługo się to skończy.
Mój kobiecy mózg już go zarejstrował jako miłego, samotnego mężczyzne;]
A żal mi tego.
Wyjątkowo dobrze jesteśmy dopasowani pod TYM względem.
Gdyby nie charakter naszej znajomości to z pewnością już dawno dawno temu rozpoczełabym polowania na króliczka.
Faceci mają ponoć "motto":
"Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go".
Ciekawe czy my, kobiety też możemy zastosować taki tok myślenia. W sumie najlepszy moment miłości to właśnie sam początek. Etap zauroczenia, przysłowiowych motylków w brzuchu. A potem papa mój drogi, zaczynam się zakochiwać, więc tracisz dla mnie na wartości?! Nie, nie umiałabym tak.
W końcu jestem kobietą. Potrzebuję mężczyzny. Ale najlepiej jednego, ale dobrego. Przygody są fajne, ale się nudzą.
Tagi:
x
Jak kobiecie niewiele trzeba do szczęścia.
Bez diety schudłam 2 kg.
Paznokcie żelowe trzymają się już 2 tydzień;]
Tak samo niewiele trzeba do spieprzenia humoru.
trzeba posprzątać mieszkanie.
Papierosy się skończyły, a pogoda do spółki ze stanem portfela demotywuja do wyjścia na zakupy.
Ide zrobić przegląd szaf. W końcu rzeba jakieś pranie puścić;]
Jestem napalona. Chyba trzeba gdzieś na impreze pójść.
Bez diety schudłam 2 kg.
Paznokcie żelowe trzymają się już 2 tydzień;]
Tak samo niewiele trzeba do spieprzenia humoru.
trzeba posprzątać mieszkanie.
Papierosy się skończyły, a pogoda do spółki ze stanem portfela demotywuja do wyjścia na zakupy.
Ide zrobić przegląd szaf. W końcu rzeba jakieś pranie puścić;]
Jestem napalona. Chyba trzeba gdzieś na impreze pójść.
Tagi:
Kobiety
Miałam już tu bloga, ale...nowy start >> nowy pamiętnik;]
Czyż nie?
Czy wy też tak macie, że im bliżej Walentynki tym podlejszy nastrój?
Jakoś mnie przytłaczają te serduszka, misie, kartki, a na wszystkim słitaśne I love U.
Gdzie się nie ruszysz to Valentines Day.
Masakra.
Nawet jak ze znajomymi wyszłam na drinka popołudniu to temat przewodni "Co kupić?!" "Kupic czy to olać?!" "Czy kino nie jest zbyt oklepane?".
No myślałam, że ich tam powystrzelam procą z frotki do włosów i wsuwek!!
Przecież to nie chodzi o okazanie uczucia w szczególności tego dnia...tylko o bycie dla siebie takim...słitaśnym na codzień:)
Ale tak czy siak, w tym okresie jakoś najbardziej odczuwam...że jestem sama:/
Tym bardziej, że moje cholerne uczucia zaczynają krążyć wokół 2óch najgorszych obiektów w okolicy.
1.Facet z którym swego czasu pare razy się przespałam bez zobowiązań.
2.Brat mojej przyjaciółki...słodziak jakich mało...:)
I jedno i drugie...perspektyw brak...;]
Czuje się jak rozdygotana 14stka;]
Takie mam rozterki.
Co zrobie:)
Samo się wyjaśni;]
A mi się nie chce tego tu roztrząsać;P
Wiele by pisać...gdybym chciała wyjaśnić dlaczego moje zacne mysli kierują się ku tym dwóm;]
Na przekór;]

Czyż nie?
Czy wy też tak macie, że im bliżej Walentynki tym podlejszy nastrój?
Jakoś mnie przytłaczają te serduszka, misie, kartki, a na wszystkim słitaśne I love U.
Gdzie się nie ruszysz to Valentines Day.
Masakra.
Nawet jak ze znajomymi wyszłam na drinka popołudniu to temat przewodni "Co kupić?!" "Kupic czy to olać?!" "Czy kino nie jest zbyt oklepane?".
No myślałam, że ich tam powystrzelam procą z frotki do włosów i wsuwek!!
Przecież to nie chodzi o okazanie uczucia w szczególności tego dnia...tylko o bycie dla siebie takim...słitaśnym na codzień:)
Ale tak czy siak, w tym okresie jakoś najbardziej odczuwam...że jestem sama:/
Tym bardziej, że moje cholerne uczucia zaczynają krążyć wokół 2óch najgorszych obiektów w okolicy.
1.Facet z którym swego czasu pare razy się przespałam bez zobowiązań.
2.Brat mojej przyjaciółki...słodziak jakich mało...:)
I jedno i drugie...perspektyw brak...;]
Czuje się jak rozdygotana 14stka;]
Takie mam rozterki.
Co zrobie:)
Samo się wyjaśni;]
A mi się nie chce tego tu roztrząsać;P
Wiele by pisać...gdybym chciała wyjaśnić dlaczego moje zacne mysli kierują się ku tym dwóm;]
Na przekór;]

Tagi:
Valentines Day
Walentynki


